2015/02/22

SZWECJA MOIM OKIEM



Skandynawia a konkretnie Szwecja tematem dzisiejszego postu. Przypuszczam, że część z was wie, że od kilku lat mieszkam w Szwecji. Właściwie od momentu poczęcia tego bloga, dostawałam od was wiele wiadomości na temat życia tutaj. Były też komentarze z prośbami o ten post. Początkowo myślałam o filmiku, lubię gadać więc dlaczego nie? No ale z tym moim gadaniem to jest trochę tak, że lubię zbaczać z tematów i pewnie filmik byłby po prostu za długi. Tak więc będzie post! Miałam wziąć się za jego pisanie w wakacje, ale z wakacjami to jest tak, że wszystko odkłada się ''na jutro'' a później budzimy się pierwszego września i zastanawiamy się jak to się stało? 

W Szwecji mieszkam dopiero od trzech i pół roku. Właściwie nie wiem czy powinnam użyć słowa dopiero? (Ponad) trzy lata minęły jak 3 miesiące a w moim życiu zmieniło się bardzo dużo. Za każdym razem kiedy patrzę w kalendarz sama nie moge uwierzyć, że minęło już tyle czasu! Przyjechałam tutaj jako 15 latka, za dwa miesiące kończę 19 lat. Pamiętam jak wracając z treningu siatkówki, mama zapytała mnie o to czy chciałabym wyjechać do Szwecji? Pamiętam tylko to pytanie, a później pakowanie i wyjazd. Tak wylądowałam w kraju w kraju, w którym planuję ułożyć sobie życie. Muszę przyznać, że długo zastanawiałam się jak zabrać się do tego postu. Chciałabym umieścić w nim wszystkie informacje, ale znając życie zapomnę o połowie rzeczy, które chcę wam przekazać.
POGODA
Często narzekam na tutejszą pogodę, więc pomyślałam, że od niej zacznę. Każdemu Szwecja kojarzy się w inny sposób, ale chyba nikt nie zaprzeczy, że wszystko sprowadza się do zimna. Tak właśnie kojarzymy sobie Szwecje, oczywiście zaraz po tym gdy wspomnimy o IKEI. Naturalnie w tych skojarzeniach jest trochę prawdy, ale bez przesady. To już nie ta Szwecja co kilkadziesiąt lat temu. Jest deszczowo, nawet bardzo, ale termometry wskazują tylko kilka stopni mniej niż w Polsce. Zdarzają się nawet dni, kiedy tutaj jest cieplej. Co prawda bardzo rzadko, ale na przykład w wakacje mieliśmy ponad 30 stopni, to naprawdę bardzo dużo jak na kraj skandynawski.
Zamierzasz przeprowadzić się do Szwecji? Kup kalosze, na pewno się nie zmarnują. W płaszcz przeciwdeszczowy też możesz zainwestować. Ja dopiero teraz, po trzech latach walk, ucieczek i chust na głowie, przemogłam się i zdecydowałam się na kupno płaszcza przeciwdeszczowego. Mam bardzo słabą odporność, dlatego też taka pogoda nie służy mojemu zdrowiu. Wystarczy jakiś mały deszczyk i lekki wiatr, a ja już leże z gorączką i w domu. Szwedzi są zdecydowanie bardziej odporni i też dlatego, bardzo rzadko chorują.
JACY SĄ SZWEDZI?
Zanim się tutaj przeprowadziłam, bardzo chciałam wiedzieć czym szwedzi różnią się od nas, polaków. Jacy są? Czy są zimni i zamknięci w sobie ludzie, czy może otwarci i pogodni? Myślę, że po prawie czterech latach tutaj, mogę się nieco wypowiedzieć na ten temat. Moim zdaniem szwedzi to bardzo pomocni i uprzejmi ludzie, ale niestety mniej towarzyscy niż my - Polacy. Możecie więc zapomnieć o pogawędce w kolejce do kasy czy codziennych wyjściach ze znajomymi. Jadąc tramwajem nie musicie się obawiać, że ktoś obok was usiądzie, no chyba że będzie do tego zmuszony brakiem wolnych miejsc. 

Szwedzi są spokojnymi i wrażliwymi ludźmi, którzy mają na wszystko czas. Ma być bezstresowo. I tak też właściwie jest. Często się uśmiechają i są bardzo życzliwi. W trakcie rozmowy głęboko wpatrują się w oczy osobie z którą rozmawiają. Z jednej strony może być to bardzo frustrujące, ale z drugiej strony wiemy że nie rozmawiamy ze ścianą i że osoba, której chcemy coś przekazać, rzeczywiście nas słucha. Nigdy nie myślałam o nas Polakach, jako o ludziach, jakoś specjalnie otwartych i odważnych. A jednak! Z tych cech możemy być zdecydowanie dumni. Nie mamy żadnych trudności w nawiązywaniu kontaktów, jesteśmy rozmowni i gościnni. Tych cech zdecydowanie brakuje spokojnym szwedom.
CO ZASKOCZYŁO MNIE PO PRZYJEŹDZIE?
Nie interesowanie się kogoś w życiem. Szwedzi interesują się wyłącznie tym co dotyczy ich. Gdybym miała taką ochotę, mogłabym w tym momencie wyjść do miasta w pidżamie i myślę, że nikogo by to nie zainteresowało. Za mężczyznami trzymającymi się za ręce, bądź za kobietą z różowym irokezem tez się nikt nie obejrzy. Za to właśnie uwielbiam Szwecję, za tolerancje, której zdecydowanie potrzeba więcej w Polsce. Zaskoczyły mnie też czyste ulice, drogi oraz zamiłowanie do przyrody. Zadziwiła mnie też tak zwana ''fika'' oraz to jak duże znaczenie dla szwedów ma ''fritid'' czyli czas wolny. 

FRITIDSport, a głownie na myśli mam, zajęcia po szkole, typu piłka nożna, koszykówka, taniec czy jazda konna. Tak zwany czas wolny, jest bardzo ważny dla szwedów. To znaczy, ważne jest aby dobrze go zadysponować. 90 % moich znajomych robi coś po szkole, jazda konna, taniec, siłownia czy koszykówka. Zabawne że, nawet mam przedmiot w szkole który nazywa się ' nauka o wychowaniu fizycznym oraz czasie wolnym''. Gdzie jak pewnie się domyślacie rozmawiamy o tym, jak najlepiej zadysponować swoim wolnym czasem. 

FIKA
Jeśli już mowa o czasie wolnym warto wspomnieć o czymś co nazywa się ''fika'', a w przetłumaczeniu to nic innego niż kawa i ciastko. Szwedzi uwielbiają fike. Fika tu, fika tam, na fike zawsze jest czas. Szwedzi uważają fike, za specyficzny fenomen Szwecji. Tu już nawet nie chodzi, o spotkanie się z przyjaciółmi w mieście na kawe. Fika to ważny element w pracy. Kiedy miałam praktyki, poza przerwą na lunch, mieliśmy 15- minutową przerwę na fike. Jeśli już opowiadam o tym szwedzkim zwyczaju, opowiem wam także o cynamonowych bułeczkach, które nazywają się ''kannelbullar''. Pełnią one role takich polskich pączków. Był taki okres, że jadłam je codziennie, teraz trochę mi już zbrzydły. Ale moja mama je uwielbia, więc praktycznie, zawsze są gościem w naszym domu. Popularne w Szwecji są także ''pepparkakor''. Pewnie znacie je z IKEI. Pyszne kruche pierniczki, które są bardzo popularne w okresie świątecznym. 

SKANDYNAWSKI STYL
Na pewno jeśli kiedykolwiek byliście w Szwecji, zwróciliście uwagę, na domki. Drewniane, czerwone domki. To chyba właśnie z tymi domkami, Szwecja kojarzy mi się najbardziej. Wszędzie ich pełno. Dzięki nim Szwecja ma taki magiczny klimat. Mimo że są takie proste, mają w sobie urok. Jeśli chodzi o mieszkania ludzi północy, to tak na pewno wspólnym mianownikiem jest biel. I to właśnie Szwecja przekonała mnie do białych mebli. Ale oczywiście nie wszystkie mieszkania wyglądają tak jak pokazuję nam to IKEA, czy modne czasopisma. Wiem, że wiele osób twierdzi że biel jest paskudna i szpitalna. Ale ja się z tym nie zgodzę, uwielbiam biel i nie wyobrażam sobie życia bez BIELI.

STYL UBIERANIA
O gustach się nie dyskutuje. Podobno. Ale ja się wypowiem. Według mnie w Szwecji jest bardzo dużo dobrze ubierających się kobiet, myślę, że znacznie więcej niż w Polsce. Mam nadzieje, ze nie brzmię jak bym chciała obrazić polskie kobiety? Bo oczywiście takiego zamiaru nie mam. W Polsce też jest BARDZO dużo dobrze ubierających się kobiet. Z dnia na dzień jest ich coraz więcej. A Szwecja nie składa się tylko z pięknie ubranych blondynek, bo tu jest także wiele kobiet, które nie przywiązują zbytnio uwagi do swojego wyglądu. Jednak szwedkom trzeba przyznać to, że umieją ubrać się odpowiednio do sytuacji. Po bułki do sklepu, wygodnie - w trampkach i bluzie, na kolacje w szpilkach i sukience. Nie odwrotnie! Zawsze kiedy jestem w Polsce i wychodzę na jakieś małe zakupy do supermarketu, jestem pełna podziwu dla wszystkich tych kobiet, które wędrują tam w szpilkach. Dla mnie osobiście wysokie buty to męka i nie wyobrażam sobie chodzić w nich na co dzień. Myślę, że kiedy nadużywamy noszenia szpilek, no cóż, wtedy tracą one swoją moc.
Szwedki mimo że ubierają się luźno i prosto, wyglądają elegancko. Wiele z nich inwestuje w markowe i dobre jakościowo ubrania. Obuwie, jak wspomniałam najlepiej trampki. Modnie i wygodnie. Z dodatkami nie szaleją, prosty zegarek, szalik i skromne kolczyki. Nie ma przesady, jest idealnie. 
Mężczyźni mają u mnie WIELKIEGO plusa za wygląd. Nie mogę powiedzieć, że w mojej szkole nie ma żadnego źle ubranego faceta, bo jest ich wielu. Ale takiego typowego ''dresa'' na pewno tutaj nie spotkacie. Ten styl króluje/ królował raczej w Polsce. Koszula, zegarek, jeansy i eleganckie buty lub ewentualnie conversy, tak mogłabym opisać przeciętnie ubranego szweda. I nie mówię tu o przesadnie obcisłych dżinsach i zbyt dopasowanej koszulce. Jest klasa. Mam szczęście, że mogę wybrać sobie ''męża'' wśród tak dobrze ubranych szwedów :))


PIENIĄDZE, ZAKUPY, CENYW Szwecji ubierzesz się niezależnie od zawartości portfela. Gdzieś tam pomiędzy moimi postami pojawił się komentarz, z pytaniem o to, czy zwykły płaszcz przeciwdeszczowy w Szwecji kosztuję 600 zł? Nie! Oczywiście, że nie. W sieciówkach są takie same ceny jak w Polsce. Czasami minimalnie się różnią, w zależności od kursu walut, ale mowa tu o max 20 zł. Oczywiście, jeśli mówimy o markowych sklepach, to tak, tam płaszcz przeciwdeszczowy może sięgać tych cen. Ale przecież w Polsce też mamy dużo markowych sklepów, gdzie ceny znacząco różnią się od tych z sieciówek. Różnica może być taka, że niestety niewielu Polaków może sobie pozwolić na zakupy w takich sklepach. Tutaj ze względu na większe zarobki, stać ludzi ubierać się w droższych sklepach. W Szwecji jednymi z najpopularniejszych sieciówek są HM, LINDEX, GINA TRICOT, ZARA,BIK BOK i CUBUS. O GT, wspominałam w kilku postach. Bardzo często kupuję tam ciuchy. Właściwie to jedyny sklep w którym kupuje jeansy. Zawsze idealnie pasują, są obcisłe i nie za długie. Takie jak powinny być. Lindex też jest fajny, mają bardzo ładną bieliznę. Wiem, że otworzyli go w kilku miastach w Polsce, z kolei GT dostępna jest tylko przez internet.

JĘZYK SZWEDZKI
Profsem nie jestem, bo jak wspominałam mieszkam tu dopiero 3 lata. Jednak mogę od razu powiedzieć, ze nie ma co się martwic gramatyką, bo jest naprawdę łatwa do opanowania. Jedną z zalet jest brak odmiany czasownika przez osoby. Ah, ile zaoszczędzonego czasu na wkuwaniu osobnego czasownika dla każdej osoby. Pozdrawiam osoby uczące się Polskiego :)

Troszeczkę gorzej jest z wymową. Moim zdaniem, jest dosyć trudna. Ponad rok uczyłam się wymawiać cyfrę 7 - ''sju''. Tak samo jeśli chodzi o hår, här, hör oraz har. Początkowo wszystkie cztery wyrazy, wypowiadałam w ten sam sposób. Teraz słyszę już tą różnice i na szczęście nie mam już tego problemu. Czasami pojawi się jakieś słowo, przy którym łamie sobie język, ale staram się ćwiczyć jego wymowę tak często jak to możliwe i zazwyczaj udaję mi się to jakoś ogarnąć.


SYSTEMBOLAGET
Monopol na sprzedaż alkoholu powyżej 3,5 % w Szwecji posiada tylko systembolaget. W moim miasteczku jest tylko jeden taki sklep. Możecie sobie wyobrazić ile więc alkohol tutaj kosztuje.. Warto też dodać, że dopiero po skończeniu 20 lat, można zrobić tam zakupy. Dla tych pełnoletnich (ale nie pełnoletnich według systembolaget ) zostaje alkohol poniżej 3,5 % dostępny w marketach typu ICA itp ( coś jak TESCO). Poza tym sklep otwarty jest w godzinach takich jak inne sklepy na przykład odzieżowe. W tygodniu macie czas do 18, w sobotę alkohol do 15, a w niedziele? No właśnie, w niedziele jesteście bez alkoholu, bo jest nieczynne.



SZKOŁA
Zacznijmy od początku. Kiedy przyjechałam do Szwecji, zostałam przydzielona do klasy, w której uczyłam się podstaw języka szwedzkiego. Alfabet, cyfry, krótkie zdania itp. Po trzech miesiącach zostałam przeniesiona do ''szwedzkiej'' klasy. Początkowo chodziłam na pojedyńcze lekcje, takie jak matematyka, gotowanie, szycie, plastyka. Krótko mówiąc – lekcje, na których nie było dużo do zrozumienia. Później dodawano mi więcej lekcji, po 8 miesiącach mój plan lekcji wyglądał mniej więcej jak plan moich znajomych z klasy. Nie będę was okłamywać, że było łatwo, bo nie było. Ale ja od początku byłam nastawiona, że na to że, będzie ciężko. Próbowałam się nie załamywać. Oczywiście, tęskniłam za przyjaciółmi i szczerze mówiąc dalej tęsknie. Bo nie da się tak po prostu zostawić za sobą całego życia. Mój świat obrócił się o 180 stopni i jeśli planujecie przeprowadzić się do innego kraju, przygotujcie się na to, że z wami prawdopodobnie będzie podobnie. Jednak powiem wam jedno, na pewno będzie warto. Ja przyjeżdżając tu, nie umiałam nawet jednego słowa po szwedzku, dzisiaj mieszkam tu już ponad 3 lata i nie mam problemu z językiem. Nie żałuję, bo choćbym kiedyś zdecydowała się wrócić do Polski, zabiorę ze sobą zdobytą wiedzę oraz dodatkowy język. 

System oceniania wygląda nieco inaczej niż w Polsce, tutaj oceny są od A do F. Gdzie A jest tą najwyższą, a F najniższą oceną. W Szwecji podstawówka składa się z 9 klas, czyli nie ma tutaj czegoś takiego, jak gimnazjum. Po skończeniu 9 klas, idziemy do liceum/ technikum, które nazywa się ''gymnasiet''. Lekcje w Szwecji nie trwają 45 minut. Oczywiście, może się tak zdarzyć, ale według szwedów, 45 minut to bardzo mało i nie da się zbyt wiele zrobić przez tak krótki odcinek czasu. Niektóre moje lekcje trwają godzinę, inne półtora. Wszystko zależy od przedmiotu. W Szwecji, a przynajmniej w mojej szkole, nie ma dzwonków. Ale to całkiem zrozumiałe, kiedy każda klasa, kończy swoje lekcje w innym czasie. Trzeba naprawdę dobrze pilnować zegarka, żeby nie spóźnić się na lekcje. Jeśli chodzi o przerwy, to także nie ma jakiś określonych czasów. Do dziś pamiętam, przerwy w Polsce. Na 5- minutówkach, czasami nie zdążyłam przemieścić się z klasy do klasy. Tutaj przerwy trwają minimalnie 10 minut, czasami 20 lub 30, a przerwa na lunch od 40 minut do półtora godziny. Jedzenie dostajemy za darmo. Nie ma co narzekać, bo złe nie jest. Jak są hamburgery, tacos lub hot dogi to jest świetnie, są też dni kiedy jest jakaś niezjadliwa zupa, ale to nie zdarza się często. 

Szwedzi uwielbiają prezentacje ustne. W pierwszej klasie miałam je tak często, że teraz nie robią już na mnie większego wrażenia. Oczywiście, wszystko po to aby pomóc uczniom przełamać stres. Szczerze mówiąc, nigdy w Polsce nie miałam problemu z prezentacjami ustnymi w szkole. Aczkolwiek, co innego jest gdy, masz mówić w języku szwedzkim (którego uczysz się dopiero od trzech lat) przed gronem szwedów, a co innego kiedy mówisz w swoim języku ojczystym. No ale, jakoś dałam radę i jak już mówiłam, przyzwyczaiłam się już tego. Nie wiem czy wiecie, ale w Szwecji wszyscy zwracają się do siebie po imieniu, tak więc my – uczniowie, do nauczycieli także mówimy na TY. ''Szkoła jest darmowa'' i to zdanie ma tutaj sens. Bo, idąc do szkoły nie jesteś zmuszony wydać tysiąca złoty na książki oraz dwóch stów na przybory szkolne. W Szwecji dostajemy to wszystko, za darmo, ze szkoły. Do 9 klasy, książki, długopisy, ołówki, gumki, dosłownie wszystko jest za free. Po skończeniu 9 klasy, musimy sami kupić zeszyty i długopisy, jednak nie jest to jakiś duży wydatek, tym bardziej, że zeszytów nie używamy praktycznie w ogóle. Notatki, zadania oraz większość sprawdzianów robimy na komputerach, które też dostajemy od szkoły.


Jestem Polką i jestem z tego dumna. Nigdy nie zapomnę skąd pochodzę. Jestem szczęśliwa tutaj, ale jadąc do Polski, wciąż czuję się jak w domu. Miasto, ludzie, twarze które znam od urodzenia. Przyjechałam tutaj w wieku 15 lat, więc na pewno jakaś część mnie tęskni za tym co było kiedyś. Uważam, że 15 lat to ostateczny wiek na przeprowadzkę za granicę. Czym starsi jesteśmy, tym ciężej jest się zaaklimatyzować i wbić w towarzystwo. Nikomu nie jest łatwo zostawić swoich przyjaciół, dom i dotychczasowe życie. Ciężko jest tak po prostu wskoczyć w całkiem inne środowisko. Zdarzają się dni kiedy wspominam i tęsknię, ale w ostatnio czasie dzieje się to bardzo rzadko. Mieszkam tutaj, mam tutaj swoich przyjaciół, rodzinę i życie. Mam nadzieję, że tutaj znajdę miłość i że to właśnie tutaj moje dzieci będą dorastały. 

Wiem, że się rozpisałam. Ale szczerze mówiąc, miałam taki zamiar. Chciałam powiedzieć wszystko i tak też się chyba stało. Nie wspomniałam o kuchni, ponieważ na to potrzeba osobnego posta. Mam nadzieję, że po przeczytaniu wasza wiedza na temat Szwecji się trochę poszerzyła. 

23 comments:

  1. Świetnie to opisałaś, strasznie chciałabym tam pojechać :)

    Aprilen.blogspot.com >KLIK<

    ReplyDelete
  2. Przeczytalam wszystko :) genialny wpis, ja po studiach bardzo chce przeprowadzic sie do Norwegii :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuję i życzę powodzenia, Szwecja i Norwegia to bardzo podobne do siebie kraje. Czytając blogi norweskich dziewczyn, jestem w stanie zrozumieć o czym piszą :)

      Delete
  3. Pięknie ujęłaś tą końcówkę. Ja często chciałam gdzieś wyjeżdżać, jednak właśnie zawsze obawiałam się szkoły i języka bo chociaż znam trochę angielski to jednak nigdy nie miałam głowy do uczenia się języków. Dodatkowo rzeczywiście jest znaczna różnica w zarobkach Polaków a za granicą. Moja ciocia z wujkiem mieszkają w Szkocji i żyją tylko z jednej wypłaty a drugą odkładają, a w Polsce? czasem dwie wypłaty rodziców ledwo dają radę.. niestety.. :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. ciężko jest, ale myślę, że wystarczy tylko dobre nastawienie i da się jakoś przetrwać te początki. Masz rację co do zarobków, to co dzieje się w Polsce jest parodią. Chyba nie potrzeba nawet komentarza :)

      Delete
  4. dzieki za ten wpis, przyda sie wszystkim ktorzy maja zamiar wyjechac za granice. Ja mieszkam w szwecji rok ale slabo umiem jezyk :( Czekam na wiecej wpisow o szwecji

    ReplyDelete
  5. Cieszę się, że dodałaś taki post! Ja myślę, że taką przeprowadzkę przyjęłabym dużo gorzej ;)

    ReplyDelete
  6. Wpis mega! :)
    W tym roku mam plany odwiedzić Szwecję, a dzięki Tobie jestem jeszcze bardziej nakręcona żeby tak pojechać. Szkoda, że moi rodzice nie wpadli na pomysł przeprowadzki haha :D

    ReplyDelete
  7. To chyba jeden z ciekawszych postów jakie czytałam na twoim blogu. Jest czytelny i interesujący. Aż ma się ochotę odwiedzić Szwecję :)

    ReplyDelete
  8. Cos pieknego nie przestawaj robic tego co robisz! Robisz to z pasja a caly wystroj tego bloga zdjecia kolorystyka i sam tekst czyni tego bloga wyjatkowy !!! Wiec przestan sie lenic i pisz wiecej !!

    PS. Idz na ryby :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziiiięęęęęki stary! miłe słowa :)

      Delete
  9. Skopiowała Twojego posta, spójrz: http://yagodamelody.blogspot.com/2015/02/sweden-my-eyes.html#comment-form

    Jeśli jej na to pozwoliłaś, to przepraszam za kłopot ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. dziękuje za linka. Nie, nie pozwoliłam skopiowała wszystko bez pytania :)

      Delete
    2. tekst trochę zmieniła, ale zdjęcia też sobie pożyczyła? Skoro tak twierdzi, jej sprawa, ale zdjęcia, to Twoja praca, Twoje prawa autorskie :)

      Delete
  10. Baaaardzo fajny post:) Cieszę się, że dowiedziałam się czegoś ciekawego o Szwecji:) Sama byłam chwilkę w Norewgii i od tego czasu jestem zakochana w Skandynawii:)

    Zapraszam do mnie: http://bymadameem.blogspot.com/

    ReplyDelete
  11. Czytałam posta z Wielkim zaciekawieniem! Naprawdę fajnie wszystko przedstawiłaś. Fritid to na pewno fajna sprawa (?) :)
    http://modajestnaszapasja.blogspot.com/2015/02/sun-goes-down.html
    Będzie mi miło jeżeli zostawisz po sobie ślad w postaci obserwacji lub komentarza :)

    ReplyDelete
  12. Bardzo fajny post :) To dobrze, że jesteś dumna z tego, że jesteś Polką :) :*

    zapraszam w wolnej chwili do mnie, jeśli masz ochotę ;) http://pomidorova.blogspot.com

    ReplyDelete
  13. Świetny post! Genialnie ujęłaś końcówkę! :)

    http://get-out-of-me.blogspot.com

    ReplyDelete
  14. Piękne zdjęcia.
    http://parkspati.blogspot.com/

    ReplyDelete
  15. Super post, nie zawiodłam się :) Wszystko precyzyjnie opisałaś, dzięki! Szwecja jest cudowna, moje marzenie 🌸💞🌼

    ReplyDelete
  16. Świetny post, czytałam w wielkim zaciekawieniem :) Super że opowiedziałaś o wszystkim szczegółowo, i co ważne z własnego punktu widzenia :) Ja bym mogła przeprowadzić się z rodziną za granicę ale jeśli chodzi o Szwecję... Niezbyt. Chociaż ten kraj potrafi zapewnić dzieciom darmową naukę to jednak bije mnie po oczach fakt, że w Szwecji dzieci nie należą do rodziców, dzieci są "państwowe". Byłam tak ciekawa życia w Skandynawii że przesiedziałam 2 dni na forach emigrantów by dowiedzieć się więcej z wrażeń innych. Pisali o Szwecji/Norwegii z punktu widzenia rodzica, o strachu jaki odczuwają bo wystarczy byle co (np. donos sąsiada) a zjawia się ktoś z organizacji która broni praw dziecka i zabiera dziecko z rodziny. Jedna z kobiet pisała nawet, że młodzi Skandynawowie są na maksa rozpuszczeni bo wiedzą, że mogą postraszyć rodziców Rzecznikiem praw dziecka jeśli ci im na coś nie pozwolą. A maleńkie dzieci to łakomy kąsek dla Organizacji która zabiera rodzicom dzieci i przekazuje do adopcji... Z pierwszego punktu widzenia Szwecja to piękny kraj zapewniający swoim obywatelom i emigrantom świetne warunki do życia ale to nie jest takie proste.. Coś za coś. Do pracy bym tam chętnie pojechała, ale żeby układać sobie życie mając maleńkie bo zaledwie 2 letnie dziecko... Nie ma mowy. Choć wraz z partnerem dajemy naszej Julce wszystko co najlepsze, dbamy o nią, troszczymy się najlepiej jak potrafimy, to nie zaryzykujemy. Wystarczą nam opowieści Polaków na forach. I co najgorsze - to się dzieje w całej Skandynawii... I nawet obok nas w Niemczech czy WB! Stracić pracę... To nic, to się da odzyskać. Stracić dziecko i nie mieć możliwości odzyskania go... Tego bym chyba nie przeżyła. Można mi zarzucić że mówię o czymś o czym się nie przekonałam na własnej skórze... Nie ważne..
    Do poczytania: http://nczas.com/wiadomosci/europa/terror-skandynawskich-rzecznikow-ochrony-praw-dziecka/

    ReplyDelete
  17. Ja tez przeprowadzilam sie do Szwecji i nawet w podobnym czasie :) Ogolnie z wiekszoscia sie zgadzam. A pisac mozna by bylo w nieskonczonosc, ale cieszko slowami to wszystko wyrazic.

    Zapraszam daariar.blogspot

    ReplyDelete